Ignacy Krasicki (1735 – 1801)

Do Katarzyny z Krasickich Stadnickiej

O matko dobra, co za dawnym wiekiem
Idziesz, choć jesteś i młoda, i ładna,
Co znasz, iż płód twój przecież jest człowiekiem,
A w czasach naszych zbyt rzadko przykładna,
Żona podściwa, rozumna i miła,
Śmiesz sama karmić to, coś urodziła.

Taj się, bo cnota teraz pośmiewiskiem,
Taj się, bo dobrą już się być nie godzi.
Tak wiek nie rzeczą światły, lecz nazwiskiem,
Nad dawną cnotą zuchwale przewodzi
I gdy przepisy wiekotrwałe maże,
Śmie szydzić z tego, co natura każe.

Pod Jagiełłami, Wazami i Piastą
Podściwa dzikość rozrządzała domy,
Lepiej niż damą było być niewiastą.
Nasz wiek syt w zbytki, w istocie poziomy,
Zrządził, iż zniósłszy dawne grubiaństwo,
Utraciliśmy i cnotę, i państwo.

Płci wdzięczna, kiedy męska tak odrodna,
Dawaj przykłady, zawstydź, wzbudź ospałych.
Płci wdzięczna, stan się uwielbienia godna:
Ródź, karm, pielęgnuj w umyśle wspaniałych.
Zgładzi wiek przyszły, co dzisiejszy szpeci,
Z podściwych matek dobre będą dzieci.

                        Dzieła wybrane, PIW, Warszawa, 1989, tom1, s.343
 

********

Kto dziś pisze takie listy?

Całkiem interesującym tematem jest wsparcie idei karmienia naturalnego przez duchowieństwo w XVII –XIX w. To wsparcie objawiało się w kazaniach, różnych pismach religijnych i w bezpośrednich osobistych relacjach. Jako przykład przytoczę tu dwa piękne fragmenty listów ks. Aleksandra Jełowickiego (1804 – 1877) – powstańca z 1830 r., emigranta politycznego, wydawcy, pisarza i tłumacza, przyjaciela Mickiewicza i Chopina, zakonnika XX. Zmartwychwstańców. W pierwszym z nich, z dn. 16 czerwca 1857 r., ks. Jełowicki winszuje pani Sabinie Morsztynowej, że się spodziewa zostać matką:

„… Cieszę się, że się pani Sabina cieszy swoim Tadziem, a pan Tadeusz swoją Sabinką. Cieszę się szczególniej że się cieszycie oboje przyjść mającem dzieciątkiem. … Niechże da Pan Bóg szczęśliwie donosić to dzieciątko, w uczuciu ciągłego Bogu dziękowania i ciągłej prośby; bo uczucia brzemiennej niewiasty nie mały wpływ mają na usposobienie przyszłego człowieka; są one pokarmem dusznym dla niego, nim matka pokarmem ciała zasilać je będzie. Proszę więc, taką być teraz, jakiem pragniesz aby to dzieciątko było. A potem coraz lepszą, aby to dziecię zapatrując się na przykład rodziców (więc tu i o Tadziu mówię), dziękowało za nich Bogu na ziemi i w niebie. A proszę także, aby dziecko wasze nie miało innej karmicielki jak matkę własną. To pierwsza i najważniejsza służba matki, niestety teraz tak zaniedbywana. I dla tego teraz tak wiele jest odrodnych dzieci, że cnót macierzyńskich nie wyssały z mlekiem.”

W drugim liście, z dn. 8 stycznia 1858 r.,  ks. Jełowicki winszuje pani Sabinie, że została matką:

„Dobra pani Sabino, a dostojna matko!

Tak Bóg błogosławi tym co go miłują, którzy Mu służą. Już Bóg dał pani pełność błogosławieństw ziemskich. Niechże ich starczy na najdłuższe pełne cnót i zasług życie. Zostać Matką, dla serca tak kochającego, jak serce pani Sabiny, jest potokiem szczęścia. Cóż to za hymny dziękczynne Bogu musi wyśpiewywać to serce, tak żywe, tak rzewne, tak zawsze serdeczne! … Niechże pani Sabina będzie matką aż do końca synaczkowi swemu. Niech go karmi i wykarmi, a potem kształci i wykształci na dobrego sługę Bożego, wraz z kochanym ojcem dzieciątka waszego, z zacnym panem Tadeuszem. …”

             Jełowicki Aleksander – Listy duchowne, Wilno, 1902, str. 193-195

Synaczek Tadeusza i Sabiny Morsztynów miał na imię Roman. Niestety, nie wiadomo, jak długo mały Romek był karmiony piersią. W swoim dojrzałym wieku gospodarował w majątku ziemskim Kobylniki koło Włoszczowej. Do śmierci, która nastąpiła w 1913 r., pozostał kawalerem. Z relacji rodzinnych wiadomo, że był serdecznym i kochanym stryjem dla dzieci swoich dwóch młodszych braci, był także lubiany i uznawany w swoim środowisku. Za te informacje bardzo dziękuję panu Jerzemu Morstinowi.  

W innym liście z dn. 12 czerwca 1876 r. do „rodziców dwanaściorga żyjących i dobrze się w domu hodujących dziatek” ks. Jełowicki przypomina polskie przysłowie „Kto da dzieci, da i na dzieci” oraz wzywa, aby „wszystkie żony … pamiętały, że nie dosyć jest stać się matką dziecięcia, trzeba być oraz jego karmicielką własnemi piersiami, ażeby zasłużyć na cząstkę w onem błogosławieństwie: Błogosławiony żywot, który cię nosił, i błogosławione piersi, które cię karmiły (Łuk. XI, 27)".

             Jełowicki Aleksander – Listy duchowne, Wilno, 1902, str. 462-463

********

 

Przygotowanie brodawek sutkowych do karmienia piersią

Warto przypomnieć, do czego były zobowiązane przeszło 170 lat temu akuszerki podczas opieki nad matką w ciąży. Światły doktor Feliks Trojański (zm. 1849) w swoim wykładzie (1) wśród wielu błędów i zaniedbań akuszerek wymienił także i te, które dotyczą karmienia piersią:

„… namienić tu wypada o obowiązkach, których zaniedbanie lubo dopiero przy porodzie i w czasie połogu, złe swoje okazuje skutki, w brzemienności wszakże jeszcze onym zapobiedz i zaradzić się powinno; tutaj należą: … powtóre, o piersiach, które w czasie karmienia dziecka tak ważną mają grać rolę; … 
     Gdy u przyszłych matek, życzących sobie własnemi piersiami karmić, a w budowie onych, mających niedogodne ukształcenia, np. brodawki zbyt wklęsłe, drażliwe lub do ranienia się skłonne; takowym złym wcześnie, za pomocą tak zwanych mamek, a nierównie lepiej własnemi lub innej osoby ustami, przez wczesne noszenie stosownych do tego wymyślonych kapelusików, a zabronienie ściągania się uciskającymi sznurówkami, przez odwilżanie olejkiem migdałowym, okładanie szmatkami w wódce francuzkiej maczanemi; w miarę potrzeby i wskazania zapobiedz zaniedba; …”

Mechaniczne wyciąganie i gimnastyka brodawek sutkowych w prawidłowo przebiegającej ciąży niewątpliwie ma sens w niektórych przypadkach. Nikt nie może się dzisiaj obruszać na zalecenie wyciągania brodawek sutkowych własnymi ustami (nie u wszystkich pań jest to możliwe!), skoro zachęca się do tego mężów, co prawda – w innym celu. Przypominam przy okazji, że Sheila Kitzinger w swojej książce „Karmienie piersią” (2) też zalecała takie ćwiczenia zamiast idiotycznej rady przygotowywania brodawek przez szorowanie szczotką do paznokci. Dopiero od niedawna obok zwykłych nakładek sutkowych (tzw. muszelek) mamy do dyspozycji efektywne nakładki z wytwarzanym podciśnieniem (tzw. nipletki). Noszenie staników, których konstrukcja nigdy nie uwzględnia wielkości i kształtu brodawek sutkowych, zwłaszcza zmienionych w ciąży, nie sprzyja powodzeniu karmienia przez niektóre panie tak samo, jak ciasno zasznurowany gorset nie sprzyjał karmieniu piersią przeszło sto lat temu. Smarowanie w ciąży brodawek sutkowych olejkiem migdałowym (nadal dostępnym w handlu) może mieć pozytywne znaczenie, bo jest to ponoć jeden z najdelikatniejszych środków do pielęgnacji skóry niemowlęcia, a więc także może być stosowany do pielęgnacji wrażliwych brodawek w czasie ciąży. Zastrzeżenia można mieć do zaleconego stosowania przymoczek z wódki francuzkiej (czyli koniaku, wówczas – konijaku), która zawierała 40-45% alkoholu, co mogło być niekorzystne, gdyż alkohol odtłuszcza skórę. Nie można jednak wykluczyć, że zalecane przymoczki lub kompresy z koniaku mogły być skuteczne w niektórych przypadkach wrażliwych brodawek. Doktor Trojański niestety nie przekazał nam szczegółów swojej wiedzy na ten temat.

Doktor Leopold Weitzenblut, lekarz ordynujący w Szpitalu Starozakonnych w Warszawie (obecnie jest to Szpital Wolski) i Akuszer miasta, w swojej książeczce wydanej w roku 1871 (3) dla mężatek i matek podał zalecenia podobne do zaleceń dr. Trojańskiego i Sheili Kitzinger:

„Jeżeli brodawki są małe należy wcześnie już starać się o to, aby je wydłużyć, sposoby na ten cel zalecane są następujące:  …….  3) Ssanie często powtarzane, począwszy od 6 miesiąca ciąży. Obowiązek ten najwłaściwiej powierzonym być może mężowi lub innej osobie, o której zdrowiu wszakże trzeba być zupełnie przekonanym. W braku usłużnej osoby, radzą niektórzy lekarze używać do tej posługi szczeniąt, obwinąwszy im poprzednio pazury ręcznikiem." 

1. Opublikowane w: Rocznik Towarzystwa naukowego krakowskiego, Kraków, 1847, str. 77/78:
„O obowiązkach jakie mają i uchybieniach jakie popełniać mogą AKUSZERKI przy niesieniu pomocy u brzemiennych i rodzących niewiast, RZECZ POŁOŻNICZO-SĄDOWA, czytana dnia 14 Stycznia 1833 r., na posiedzeniu prywatnem Towarzystwa naukowego krakowskiego, z Uniwersytetem Jagiellońskim połączonego przez F.J.N. Trojańskiego doktora medycyny, chirurgii i szkoły położniczej magistra

2. Kitzinger S. Karmienie piersią. Warszawa, PZWL, 1983, str. 38

3. Weitzenblut L. Szkic higieniczny. Mężatka i matka czyli przepisy zachowania się dla kobiet w stanie brzemiennym, oraz pielęgnowania dzieci nowonarodzonych. Warszawa, 1871, str. 48

Processed By eBay with ImageMagick, R1.0.M1

Karmiąca Cyganka - Cornelis Visscher (1629-1662) 

********

 

Karmienia nocne 

Przedstawiając poniższy cytat z dzieła opracowanego ponad dwa wieki temu przez Towarzystwo Lekarzów Francuzkich,  na język polski przełożonego i wielu ważnemi dodatkami powiększonego przez profesora W. K*** z Akademii Krakowskiej, powracam do problemu, który nadal jest istotny dla niektórych karmiących matek – karmienia w nocy. Ale aspekt problemu będzie tu inny: gdy mąż jest temu nieprzychylny.

„Matki karmiące piersią swoją dzieci, tego się tylko obawiać mogą, aby im niemowlęta nie przerywały snu w nocy, ale ta dolegliwość, jeżeli się to dolegliwością nazwać może, będzie zdolna odwołać od funkcji pełnej owego ukontentowania niepojętego, które czuje matka dobra, gdy przyciska do piersi swej dziecię, w której życie swe ma znaleźć? A potym czyż nie można przyzwyczaić dziecięcia, aby się nie budziło więcej jak dwa razy w nocy.

Lecz małżonek przeciwi się dobrej woli żony, nie chce mieć tego lekkiego niewywczasu; płocha i płonna przyczyna! Niech tylko matka chce szczerze, a wszystkiego dokaże; ta tylko podobno jest okoliczność, w której jej wolno oprzeć się rozrządzeniu męża; nie ma żadnego z poczciwych mężczyzn, któryby się w takowym zdarzeniu nie poddał natarczywej woli małżonki. Powinna mu tylko wystawić niebezpieczeństwa, jakimby dziecię jego popadło w rękach obcych, przełożyć mu wszystkie korzyści tak fizyczne jak moralne, które mu mogą zjednać sprawcy jego życia, własną i nieustanną pieczołowitością.”

„Dykcjonarz powszechny medyki, chirurgii i sztuki hodowania bydląt czyli lekarz wiejski”, Tom IV, Warszawa, 1789, str. 173/174

Problem się jeszcze tli tu i ówdzie, choć czasy i obyczaje się zmieniły. Żal tylko minionych czasów, gdy karmienie piersią w nocy było jedyną sytuacją, w której żonie wolno było się oprzeć rozrządzeniu męża! Na pocieszenie dzisiejszym mężom można zacytować poetę Stanisława Doliwę Starzyńskiego (1785 – 1858):

Co przeszło, już nie wróci; co dziś widzim, także minie.

Ten niemądry, kto się smuci, lub na przekór fali płynie.

 

********

List cnotliwey żony do przyjaciółki,
    o obowiązkach karmienia dzieci własnemi piersiami.

    Napisany przez Mikołaja WOLSKIEGO roku 1789 w Wilnie.

___________________

Już wkrótce, Idamijo, stan się twóy odmienia,
W którym nowego duszy doświadczysz wzruszenia,
Już przybierają w wieńce święcone ołtarze,
Kiedy ma stanąć moja przyjaciółka w parze.
Gdzie z nayczulszym kochankiem, powszechnym zwyczajem
Stałą wiarę i miłość poprzysięgnie wzajem.
Dusza moja (piszesz mi) myśląc o tym stanie,
Cóś się lęka: uspokoy to błędne mniemanie.
Przyjaźń mi nie da skłamać: oto ci donoszę,
Jaką w nim część odbierzesz, i jakie rozkosze.
Nie nie!... Prawa szczęśliwość nie jest czczym wymysłem,
Znaydzie ją, kto się z cnotą złączył węzłem ścisłem.
Znam jey promieniem dolą moją ozłoconą,
Mam serce czułe, jestem i matką i żoną.
Rowne twe Idamijo, będzie przeznaczenie ,
Z radością przewidziałam słodkie dopełnienie
Przywiązanych do zmiany życia obowiązków ,
Które na cię wkładają imiona tych związków.
Lecz ze wszystkich ci starań niech naypierwsze będzie
To, które nam natura w pierwszym mieści rzędzie,
Którego ubliżenia mści się obrażona.
Nie łam jey praw nayświętszych, niech z twojego łona
Bierze dla się stworzony pokarm twoje dziecie,
Niech od tey ma wzrost, siły, od którey ma życie.
Też my czystego związku naymilsze zadatki,
Te korzyści naydroższe, o niebaczne matki!
Te owoce bolami naszemi kupione,
Śmiemy zwierzać i zdawać w ręce zapłacone?

Dziennik Wileński, 1820, tom II, str. 57-62. Pełny tekst wiersza mogę udostępnić na życzenie.

Autor poematu - Mikołaj Wolski (ur.1762, zm.1802) - był szambelanem na usługach króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, marszałkiem nadwornym koronnym, starostą krzepickim i aktywnym uczestnikiem Sejmu Czteroletniego. Na jego twórczość składały się wiersze okolicznościowe i dydaktyczne, tłumaczenia (między innymi - pierwszy przekład libretta "Wesela Figara") i artykuły publicystyczne.

Komentarz prof. Katarzyny Meller (UAM w Poznaniu):
Wiersz Mikołaja Wolskiego to typowa dla końca XVIII wieku poezja dydaktyczna w guście klasycystycznym, list poetycki o treściach dydaktycznych. Imię adresatki - Idamija,  dziś brzmi  obco, lecz jest zgodne z upodobaniami epoki, która odnowiła na swój sposób dziedzictwo starożytności i wprowadziła modę m.in. na "antykizujące" imiona (a wkrótce też na stroje w dobie Księstwa Warszawskiego). Wiersz stylistycznie i poetycko jest poprawny - tak się wówczas pisało, tak pisali "literaci", jakich było na pęczki na przełomie wieków XVIII/XIX, zwykle publikujący swoje eleganckie ody, poetyckie listy i poematy w przeżywającej wówczas dynamiczny rozwój prasie. Zresztą moralistyczna literatura rzadko kiedy unosi się wysoko na skrzydłach Pegaza. Zaciekawia natomiast temat wiersza!!! Daje on arcyciekawe świadectwo przemian obyczajowych i społecznych w dobie Oświecenia. W tym wieku "żon modnych" ganiono nieprzystające kobietom zachowania, a kultem otaczano rodzinę i dom jako gniazdo cnoty i ostoję narodowej kultury. Stąd też ta  PIERŚ Idamii, to prawie pierś matki-ojczyzny...

********

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia zawsze warto przypomnieć wydany w r. 1607 liryczny poemat księdza Stanisława Grochowskiego (1542 - 1612), w którym autor opisuje hołd, jaki wszelkie stworzenie składa nowo narodzonemu Jezusowi. A oto dwa najpiękniejsze fragmenty poematu nawiązujące do karmienia piersią małego Pana Jezusa przez Najświętszą Panienkę:

Niewysłowiony Twój żywot, z którego
zstał się, Panienko, kościół Najwyższego.Madonna Lactans, Jan van Eyck, 1436
Szczęśliwe piersi i błogosławione,
które Ty mając z nieba napełnione,
karmisz z nich zaraz Boga i człowieka,
takowe cuda nie były od wieka.
Nad wszystkie wina zapachu wdzięcznego,
nad wszystkie wina smaku przyjemnego,
najprzyjemniejsze, Panno, piersi Twoje,
z których tak wdzięczne wypływają zdroje .

Matka do dziecięcia:
Biegaj, Dzieciątko, do swego
pokarmu, sobie lubego;
same Cię piersi wzywają,
które z nieba opływają.
Tobie me piersi samemu
otwieram, Synowi memu,
skład obrok cudowny prawie
płynie ku Twojej potrawie.
Czeka Cię Twój pokarmeczek,
przyjmi go do swych usteczek;
Tobie k woli z nim zasiędę
i Tobie z nim służyć będę.

 

X. Stanisław Grochowski "Wirydarz albo kwiatki rymów duchownych o dziecięciu Panu Jezusie",
  Instytut Badań Literackich, Warszawa, 1997.

Serdecznie dziękuję Pani Prof. Katarzynie Meller z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu za zapoznanie nas z tym pięknym staropolskim poematem i za refleksje, które wykorzystałem poniżej.

Ksiądz Stanisław Grochowski urodził się na Mazowszu w r. 1540 w ubogiej rodzinie. Wykształcenie zdobył między innymi w jezuickiej Akademii w Pułtusku, gdzie zaprzyjaźnił się z Jakubem Wujkiem i poznał Piotra Skargę. W opinii współczesnych był "dowcipnym i przyjemnym poetą", "w wierszu polskim bardzo sławnym i po Kochanowskim pierwszym zapewne".
"Wirydarz" powstał jako swobodne tłumaczenie dziełka Jakuba Pontana "De Puero Iesu", który z kolei naśladował świeckiego poetę Giovanniego Pontano, żyjącego w XV wieku. W twórczości ks. Grochowskiego "Wirydarz" jest utworem niezwykłym - z treści i przedmiotu przypomina nasze polskie jasełka i wiejskie pastorałki, ale różni się od nich szlachetnym i wyjątkowo delikatnym, pieszczotliwym językiem. Liryczny utwór należy już do baroku, gdzie boskość dotyka człowieczeństwa, nierzeczywiste doznania przeplatają się ze zmysłowymi, nastrój słodyczy przechodzi w patos, a świętości towarzyszy erotyka w pieszczotach i karmieniu piersią. O powstaniu tego utworu decydował klimat epoki: po czasach wyrafinowanego umysłowo i estetycznie klasycyzmu renesansowego, do którego należała twórczość Jana Kochanowskiego, nadszedł czas reakcji na reformacyjną surowość. To właśnie kontrreformacja zaproponowała ten słodki styl, emocje i obrazowość.

Nie za dużo wiemy o życiu ks. Grochowskiego. Wydaje się, że nie był kapłanem z powołania, a talent poetycki, światowy duch i starania o prebendy przeszkadzały mu w pełnieniu duszpasterskich obowiązków. Według jego słów, lata młodości "nieostrożnie wśród świata prowadził", a pod koniec życia stwierdził nawet: "O gdyby mi się dawniejsze wróciły lata, jakbym je inaczej niż to czyniłem w posłuszeństwie Bogu przepędzał; jakże gorąco pragnę, jeśli żyć jeszcze będę, całego siebie na służbę Bogu poświęcić.". Na swojej drodze życiowej uzyskał godności kanonika kaliskiego i uniejowskiego oraz kustosza kruszwickiego. Śmierć dopadła go w Krakowie w r. 1612, został pochowany w kościele na Piasku, później zniszczonym przez Szwedów.

********

Jak długo będę karmić?

 

W dawnych czasach, podobnie jak i dzisiaj, kwestia, jak długo należy dziecię karmić piersią, zajmowała umysły matek, ich rodzin, akuszerek i lekarzy. Opinie były różne, co nie jest dziwne, bo i dzisiaj mamy taki sam brak zgody w tym temacie. Przytoczę tu relację matki, która w tej materii potrafiła się przeciwstawić mężowi i otoczeniu. Henrietta z Działyńskich Błędowska napisała bardzo ciekawe wspomnienia z lat 1794 - 1832, cenne źródło informacji o codziennym życiu i niecodziennych wydarzeniach w kresowych dworkach. Z natury rzeczy, w tle tej barwnej opowieści przewijają się też lekarze. Córeczkę autorki - Wicię, która się zaziębiła, leczyło po kolei trzech lekarzy. Trzeci z nich - doktor Wczelka - przystawił za uszkami trzy pijawki, w rezultacie czego mała Wicia o mało co by nie zeszła z tego świata z powodu krwotoku. Krwotok udało się szczęśliwie zahamować i ... oddajmy pióro mamie:

"... [Wicia] Chodzić długi czas nie mogła, tylko na moich lub ojca ręku była. Nosiliśmy ją na przemian. Nadzwyczajnie ją kochał ojciec i wraz ze mną bolał. Przyśpiewywał jej "Den, den, mototyta" i różne dumki, aż do zdrowia przyszła. Wtedy przyznał, jako i drudzy, żem miała rację przedłużyć karmienie. To był jej jedyny posiłek i pociecha i wtedy powiedziałam, że będę karmić, póki zechce Zizia, choćby do piętnastu lat. Jednak tylko trzy miała skończone, czwarty zaczęty, kiedy sama porzuciła. Lecz zabawne to było, gdy już krzesła nosiła, siadała obok mnie dla brania pokarmu i wyprawiała mnie, abym szła obiad jeść, bo: "Mało masz mleczka.". A gdy drudzy się z niej śmieli, to cichutko mnie wywoływała kiwając paluszkiem, aby gdzie w sekrecie nakarmić."
Wicia wyrosła na piękną pannę, co wiemy z fotografii. Niestety, przedłużone karmienie piersią nie zabezpieczyło jej przed nieszczęśliwą miłością i nieudanym małżeństwem.

Henrietta z Działyńskich Błędowska - "Pamiątka przeszłości. Wspomnienia z lat 1794 - 1832", Państwowy Instytut Wydawniczy, 1960, str. 369/370.

 

Dalsze dwa przyczynki na temat długiego karmienia piersią przez 3 lata - z 3 wieku przed Chr. i 20 wieku po Chr.:

W 2 Księdze Machabejskiej Starego Testamentu (7,27) znajduje się świadectwo, że 23 wieki temu matki też karmiły swoje dzieci nawet do trzeciego roku życia. W dramatycznej chwili, po męczeńskiej śmierci 6 synów, którzy nie spełnili żądania okrutnego króla Antiocha, matka przekonuje najmłodszego syna, aby także się nie złamał : "Synu, zlituj się nade mną! W łonie nosiłam cię przez dziewięć miesięcy, karmiłam cię mlekiem przez trzy lata, wyżywiłam cię i wychowałam aż do tych lat.".

W Poznaniu, pod koniec lat 60-tych ubiegłego wieku, pokarm kobiecy był bardzo ceniony i służył jako lek dla niemowląt przedwcześnie urodzonych oraz z ciężkimi stanami atrepsji. W Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym w Poznaniu (przy ul. św. Józefa 7/8, obecnie ul. Bolesława Krysiewicza) była zbiornica mleka kobiecego. Kobiety mające nadmiar pokarmu mogły go sprzedawać - kierowane były przez lekarzy poradni dziecięcych. Płatnikiem za oddane mleko był Miejski Ośrodek Matki i Dziecka w Poznaniu (ul. Kazimierza Wielkiego 24/26). W obu tych placówkach pracowała dr med. Barbara Stajgis, która relacjonuje następującą sytuację: "Pamiętam panią, która przez okres prawie 3 lat była dawczynią mleka do laktarium. Pewnego dnia, gdy pani ta przyszła ze swoim synkiem po pieniądze za pokarm, spytałyśmy ją, co sprawia, że tak długo oddaje mleko i czy jej dziecko jeszcze go pije. Zmieszana kobieta odpowiedziała - "Synek go już prawie nie pije, ale mój mąż nie chce używać do kawy innego mleka tylko mego." (!!!)

********

Odpowiednie zachowanie się niewiasty w okresie karmienia

Karmiąca starać się powinna o trwały spokój moralny i swobodę umysłu. Unikać zatem musi wszelkich okazyj pobudzających ją do gniewu lub kłótni. Kobieta zajmująca się gospodarstwem lub interesami winna panować nad sobą, aby małe niepowodzenia lub szkody nie wprowadzały ją w stan rozdrażnienia: a jeśli tego nie może, musi usunąć się od zajęć albo zaniechać karmienia. Wreszcie wykształcone panie, karmiąc dzieci, nie powinny dużo czasu poświęcać czytaniu książek, zwłaszcza działających pobudzająco na wyobraźnię i podniecających nerwy. Krótko mówiąc, każda czynność, która wprowadzić może kobietę karmiącą w nienaturalny stan rozdrażnienia, powinna być troskliwie unikaną, gdyż działa niesłychanie szkodliwie najprzód na wydzielanie pokarmu, a potem na dziecko.

"Wskazówki żywienia i pielęgnowania dzieci w pierwszym roku życia" napisał Dr. M. L. Jakubowski, Profesor chorób dziecięcych w Uniwersytecie Jagiel. Dyrektor szpitala dla dzieci w Krakowie, Kraków, 1890 (str.18).

Tak ważne były dla Profesora Jakubowskiego (*) "spokój moralny i swoboda umysłu", że w przypadku niespełnienia tych warunków zalecał nawet zaniechanie karmienia, czyli oddanie dziecka do karmienia mamce. W dzisiejszych czasach o wysokim poziomie kłótliwości i innych negatywnych emocji, te zalecenia sprzed przeszło stu lat należałoby więc uzupełnić zakazem oglądania wiadomości i większości programów w telewizji. Ponieważ, na szczęście, wskaźniki częstości i czasu trwania karmienia piersią stale w Polsce rosną, to może karmiące Polki same instynktownie chronią się od okazji pobudzających do gniewu lub kłótni , a także w odpowiednich momentach wyłączają telewizor?

(*) Profesor Maciej L. Jakubowski (1837-1915) był twórcą i wieloletnim kierownikiem pierwszej w Polsce, a czwartej w świecie, kliniki pediatrycznej w Szpitalu św. Ludwika w Krakowie. W dowód zasług został uznany za "ojca współczesnej pediatrii polskiej".

 

Processed By eBay with ImageMagick, R1.0.1.M1

Karmiąca góralka  - Edwin Landseer (1802 - 1873) - drzeworyt

********

Kobiety, czyli macie odwagę bydź matkami?

Jeżeli w czasie karmienia nie mają odwagi w przyzwoitym dla zdrowia zachować się sposobie; jeżeli ująć sobie niechcą swoich ulubionych rozrywek, jeżeli nocne festyny, stoły do gry, sale balowe, pikniki, pełne zbytków uczty, próżną chęć podobania się, nad macierzyńskie bardziey szacuią obowiązki, tedy koniecznie karmienia swoich dzieci zaprzestać muszą. Te spokojne i domowe obowiązki, z rozkoszami i zgiełkiem wielkiego świata pogodzić się nie daią. Naprężno naybiegleyszy Lekarz usiłować zechce wszystkie złe naprawić skutki, których biedne dziecie przez winę swoiey płochey i lekkomyślney matki na zawsze doznawać będzie.

Nikt przeciwko naturze nie wykracza bezkarnie.

Każda zdrowa matka, ma włożony na siebie obowiązek karmienia swoiego dziecięcia; tego wymaga przyrodzenie, i gdyby matki wiedziały, jak surowo natura częstokroć mścić się zwykła za umyślne tey powinności zaniedbanie, z większą zapewne zastanowiłyby się rozwagą nadtym przedmiotem, od którego własne i ich dziecięcia zawisło życie i szczęśliwość!

Dziennik Zdrowia dla Wszystkich Stanów wydany przez Leopolda Lafontaine, medycyny i chirurgii Doktora, Konsyliarza i Chiratiera ś.p. Stanisława Augusta Króla Polskiego, Nr 3, Warszawa, wrzesień 1801.

********

"Pisze Surius [*] iż Białogłowa iedna, maiąc przy piersiach dziecie, kiedy to wnocy płakało, że po trzyrazy wstawać y posilać go musiała, nakoniec rozgniewana rzekła: na!piy, bodayeś czarta połknęło; w tym momencie szatan w powiciu zostające począł dręczyć dziecie, y póty go nieopuśćił, póki do grobu S. Zenobiusza Arcybiskupa Florentskiego, niebyło zaniesione."

Autor dzieła "Człowiek Chrześcijański w swoim prawie y powinności wyuczony" [**] - włoski ksiądz jezuita Paolo Segneri (1624 - 1694) - przytacza powyższe okoliczności cudu za sprawą św. Zenobiusza jako przestrogę dla rodziców, którzy nie powściągają swojego języka wobec dzieci:

"Otóż macie pierwszy pożytek z złorzeczącey y ięzykowey tylko kary; drugi iest ten, że miasto poprawy, bardźiey ieszcze gorszycie, bo iakie teraz, od was Dziecko słyszy słowa, iakiey się przypatrzy cholerze y rzucaniu, takież samo naprzód zrówiennikami, a potym y z wami samemi, czynić będzie, ty mu wyliczysz tysiąc, on ci million odsypie, ty mu million zieść każesz, on ci całe piekło do połknienia ofiarować będzie."

Autor niniejszej witryny całkowicie podziela zalecenia mądrego jezuity, ale powyższy przykład przytacza w celu przypomnienia Szan. Matkom karmiącym piersią, że karmienia nocne należy traktować na luzie, starać się nie rozbudzać dziecka i siebie (ciemno i cicho w pokoju). Wstawanie do dziecka może nawet nie być konieczne, jeśli niemowlę śpi przy mamie, albo gdy ten jeden, wyjątkowy raz w nocy tata przewinie swoje dziecko i poda do karmienia. Wiem dobrze, że nie tylko Murzynki karmią nie przerywając snu. Dobrej nocy!

* Laurentius Surius (1522 - 1578), studiował we Frankfurcie nad Odrą i Kolonii, gdzie wstąpił do Zakonu Kartuzów; ceniony przede wszystkim za swoje opracowania żywotów świętych.

** str. 303 dzieła wydanego w Warszawie w Drukarni Jego K.Mci y Rzeczy.Pospolitey Collegium Societatis JESU. Anno Domini 1759.

********

Matki często się zastanawiają nad wpływem swojej diety na jakość pokarmu i zdrowie karmionego niemowlęcia. Nie inaczej było 170 lat temu. Poniżej przedstawiam rady Doktora Medycyny i Chirurgii Wilhelma Malcza na temat diety matki karmiącej. W dzisiejszych czasach szczególne zastrzeżenia mogą budzić zalecania Doktora picia piwa i wina (choćby i w miernej ilości), jednak w świetle dotychczasowej wiedzy te zastrzeżenia nie wydają się być odpowiednio uzasadnione.

"Każda matka karmiąca należytą zachować powinna dyetę. Codzienne postrzeżenia uczą nas, jak wielki wywiera wpływ strawa matki na jej pokarm ze krwi wyrabiający się. Wprawdzie zdrowa matka nie powinna być zbyt troskliwą w doborze pokarmów; lepiej jest wszakże, gdy się wystrzegać będzie ciężko strawnych, odymających, nazbyt tłustych, wędzonych, solonych i zbyt kwaśnych potraw. Rozpalające napoje, mianowicie wyskokowe, zawsze nader są szkodliwe. Uszkodzone trawienie, wyrzuty skórne, konwulsje dzieci, zwykłemi bywają skutkami takiego trybu życia.

Mleczywa, ryż, krupy, lekka leguminka, dobre rosoły, polewki piwne lub gramatki, młode warzywo, niezbyt tłuste mięsiwo, najstosowniejsze i zdrowe przedstawiają pożywienie. Czyste, dobrze wystałe piwo; a nawet mierne używanie lekkiego wina zarówno służą zdrowiu. W razie wszelako jakiejkolwiek niedyspozycji matki, lepsza, nad wszystkie te napoje, dobra świeża źródłowa lub studzienna woda.

Ostrożność tem większa zachowa się w doborze pokarmów, im układ ciała matki jest delikatniejszy; im więcej tryb życia siedzący, miękki; im nareszcie zdrowie częstszym podlega zboczeniom. Jak wszędy, tak i tu, pewna względność na stan osoby jest potrzebna. Inaczej tedy prowadzić się może matka z klassy roboczej; inaczej osoba ze stanów wyższych zachować się powinna."

„Rady dla Matek obejmujące przepisy pielęgnowania i hodowania dzieci w pierwszych latach   życia" przez W. Malcza Doktora Medycyny i Chirurgii, Warszawa, 1834.

********

Jeszcze kilkanaście lat temu w polskich poradnikach dla matek można było przeczytać zalecenia opóźnionego pierwszego przystawienia dziecka do piersi. Obecnie natomiast nadal nie jesteśmy pewni, kiedy i czym powinno się zacząć karmić najmniejsze wcześniaki, urodzone z masą ciała poniżej 1000 g. A więc, nie wypada się prześmiewać z następujących zaleceń wybitnego położnika:

"Oczyszczone i przynależycie powiniente dziecie nie zaraz do piersi bądź Matki, bądź mamki przysadzać, ale przódy kiszki z czarnej, gęstej materyi wyczyścić; bo ztąd kolki, zapalenie kiszek, albo konwulsje przystępuią, których przyczynę odbieraiące podług swego mniemania w głowie osadzaią, i dlatego zachwalone swe od konwulsji proszki radzą. Naylepsze w tym razie są enemy z ciepłey wody, oliwy i miodu przaśnego, lub herbata z manną albo sokiem rumbarbarowym, często po łyżeczce od kawy dawana. Jak tym dziecie wyczyszczone dobrze będzie, pozwolić mu dopiero ssać, a gdyby zdolnych do ssania piersi nie miało, dać mu rzadkiey dobrze ugotowaney kaszki z mlekiem, i kilka po niey łyżek czystej wody."

Rafał Jan Steidele - "Księga o sztuce babienia czyli dzieci odbierania", przetłumaczona przez Jakuba Kostrzewskiego, Doktora Filozofii i Medycyny w Akademii Wiedeńskiej, Lwów, 1786.

********

Ponieważ coraz częściej Polki karmią piersią coraz dłużej, to także coraz częściej autor niniejszej strony jest pytany, jak długo dziecko powinno być karmione piersią. Odpowiedź jest prosta: Tak długo, jak długo dziecko i matka sobie tego życzą i znajdują w karmieniu przyjemność. A oto, co na ten temat uważa mądry i sławny doktor Jędrzej Śniadecki:

Jak długo dzieci ssać powinny? Jak w wielu innych rzeczach, tak i w tej nie zgadzają się pisarze sztuki lekarskiej. Są albowiem, którzy w szóstym już miesiącu odłączać każą; inni w jedenastym lub równo z kończącym się rokiem; inni nakoniec do półtora roku karmić dzieci radzą. Niewiasty nasze mają także w tej mierze swoje zdania i także różne. - Idąc zaś za naturalnym rzeczy porządkiem zdaje się, iż dziecię wtenczas pierś rzucić powinno, gdy jej nie potrzebuje więcej, a zatem gdy już starszych używa pokarmów i dobrze je trawi. Ta epoka jest podobno ta sama, co wyrznięcie się pierwszych zębów; a zatem zajmuje blizko dwa lata. Karmienie tak długie zapewne się wielu rodzicom podobać nie będzie; ale ja przekonany jestem, iż tak bydź powinno. ....
U nas wszystkie niemal dzieci po odłączeniu chorują, a choroba ta jest podług mnie prawdziwą chorobą z odłączenia. Nie jest moim zamiarem opisywać ją w tem miejscu, ale tego zamilczeć nie mogę, iż to samo jest dowodem, że podług przepisów natury nie musimy odłączać, skoro ztąd choroba się rodzi. Jakoż w dzieciach do przyzwoitego czasu karmionych nigdym tej choroby nie widział. Te, które się odłączają po skończonym roku, podpadają jej wprawdzie, ale ją przebywają szczęśliwie; lecz inne, które się odłączają w siódmym, ósmym lub dziewiątym miesiącu, albo padają jej łupem albo zostają charłakami na zawsze. Wszakże dzieci silne, zdrowe i do zwyczajnych naszych pokarmów przywykłe wcześniej nieco odłączać można; ale się nie godzi spieszyć z odebraniem piersi delikatnym, słabym, lub z niezdrowych urodzonym rodziców. ....
Krótko mówiąc, nadto długie karmienie nie ma żadnej nieprzyzwoitości, zbyt krótkie: tysiączne. To albowiem, co twierdzą niektórzy pisarze, jakoby mleko po skończonym roku nie było więcej przyzwoitym dla dzieci pokarmem, mam za uczony przesąd, którego doświadczenie nie wspiera; tak jak za nieuczony i prawdziwie babski przesąd mieć należy to, co u nas niekiedy od poważnych słyszeć można matron: jakoby długie ssanie robiło dzieci niepojętymi i tępymi na całe życie.

Jędrzej Śniadecki - "O fizycznem wychowaniu dzieci",
Sanok, nakład i druk Karola Polaka, 1855.

********

Zastanówmy się nieco nad tym czy każda matka powinna i czy każda matka może karmić swe niemowlę? Zaprzeć nie można że każdej matki świętym jest obowiązkiem własne hodować dziecię, samo przyrodzenie obdarzywszy niewiastę piersiami i one nie do ozdoby, jeno do wydzielania mleka, najwłaściwszego niemowlęciu pokarmu przeznaczywszy, tem samem uświęciło ten obowiązek; wymaga tego zdrowie matki: gdyż niedopełnienie onego pociąga za sobą długie i ciężkie choroby z pozostania w ciele macierzyńskim mleka powstające, przeciwnie karmiąca niewiasta zdrowia nabywa jeszcze, daleko więcej pożywa a przytem piękniejszą się staje; potrzebnem jest niemowlęciu: gdyż przyrodzenie tak słabym i bezbronnym ród ludzki mieć chciało, że bez opieki a pokarmu macierzyńskiego biedne niemowlę zginąłby musiało. Żaden nadto pokarm nieposiada tej zgody i jedności z sokami niemowlęcia jak mleko matki, karmieniem z obopolna miłość zwiększa się i utrzymuje, a nawet przelewa się przez to charakter moralny; gdy nakoniec pomiędzy zwierzętami żadnego niespotykamy przykładu, aby małe żywiły się czem innem a nie piersią matki; przyznać musiemy całą świętość i konieczność tego obowiązku. ? Ileż nagrody nie dozna za wszelkie poświęcania czułe serce matki w jednym uśmiechu niemowlęcia? jakąż słodką rozkoszą będą dla niej niewinne pieszczoty? jak chlubnie niewiasta wyrzec może, gdy już dorosły młodzian sławą okrasi swe imie "memi piersiami wykarmiłam go" ?

        Fragment książki Hippolita Terleckiego, medycyny doktora, pod tytułem "Rady zachowania się niewiast czasu brzemienności, porodu, połogu tudzież o pielęgnowaniu niemowląt i wyborze mamki" wydanej w Krakowie w r. 1835.

********

A oto wybrane, nadal aktualne dwa zalecenia warszawskiego zasłużonego doktora Jacka Dziarkowskiego w ˇPoradniku Domowymˇ, jego autorstwa (Warszawa, 1819 r., str. 219-220):

...zachować należy porządek i niektóre przy pokarmieniu ostrożności, a temi są :
a) Że w pierwszych miesiącach obowiązaną iest matka tylko pokarmiać swe dzieci ile toż mieć żąda, a to się okazuje przez otwarcie wargów, główki w tę lub owę stronę obracania, jakby przez te oznaki dawało dorozumiewać się iż iest głodne i chce bydź pokarmionym wszelako.
...
c) Do tego porządku należy takoż aby matki wnet od téj do drugiéy piersi dzieci przystawiały, a to dla uniknienia żeby wstrzymany zadługo w zawałkach piersiowych pokarm nie gęśniał, twardniał, drażnił takowe, zapalał, a w końcu i do ropienia przyprowadzał.

Niestety, autor strony www nie podziela wszystkich argumentów dra Dziarkowskiego. W szczególności, nie może się zgodzić, że dziecię zyskuje dla siebie uniknienie od zyzowatości będąc do obu piersi przystawiane.

********

© karmienie-piersia.win.pl; tel. (061) 8212487; e- mail: info@karmienie-piersia.win.pl